gdybym nie zy Zy - Mor W.A. "Ref.: Chociaż trzeba się przedzierać, nie ma co wybierać To musi docierać - żyć nie umierać Być albo nie być, oto jest pytanie Czy jesteś w stanie odpowiedzieć na nie Docenić własne istnienie, to"
Gdybam gdyby to nie było na niby x2 Gdyby, gdyby to nie było na niby Gdyby świat cały Obrósł w niebieskie migdały Gdyby Magik był doskonały Gdyby podziały gdzieś się podziały Gdyby ryby głos też miały Kaktusy na dłoniach by wyrastały Gdyby po Ziemi stąpały ideały Biały byłby czarny A czarny biały Indywidualnie na życzenie upały Wciąż smakowały te same specjały
gdyby. - Tekściory.pl – sprawdź tekst, tłumaczenie twojej ulubionej piosenki, obejrzyj teledysk. Reklama. Raz Gdybam. Gdyby to nie było na niby x2 Gdyby
Niziol co by byo gdyby - Tekściory.pl – sprawdź tekst, tłumaczenie twojej ulubionej piosenki, obejrzyj teledysk.
ona gdyby - Tekściory.pl – sprawdź tekst, tłumaczenie twojej ulubionej piosenki, obejrzyj teledysk. Raz Gdybam. Gdyby to nie było na niby x2 Gdyby, gdyby to
Gdyby tak byc jak lilia - Tekściory.pl – sprawdź tekst, tłumaczenie twojej ulubionej piosenki, obejrzyj teledysk. Raz Gdybam. Gdyby to nie było na niby x2
WFQ4C. Wygrywać nie jest prosto, ja na przykład walczę kolejny dzień z chorobą dziesiątkującą mężczyzn – przeziębieniem. Jakiego oręża używam w tej nierównej wojnie, nie zdradzę Wam, nie wiem o której Admin puści tekst i jaka grupa wiekowa go przeczyta. Sęk w tym, że nie ma prostej recepty na sukces, a szczególnie już w świecie NBA. Właśnie dlatego spróbujemy ją stworzyć. Remember the Name Może pamiętacie utwór Remember the Name grupy Fort Minor, który choć opowiada o osiąganiu laurów w branży muzycznej, to został zaadoptowany również przez NBA do promocji playoffs, bodaj w 2006 roku, a także w grze NBA Live. Refren w wolnym tłumaczeniu brzmi tak: Dziesięć procent szczęścia, dwadzieścia procent umiejętności. Piętnaście procent skoncentrowanej siły woli. Pięć procent przyjemności. Piętnaście procent bólu. I sto procent powodów by zapamiętać to imię. Proporcje można mieszać wedle uznania, ale coś w tym przepisie jest: szczęście, umiejętności, koncentracja i ból, czyli codzienność profesjonalnych sportowców albo zwyczajnie: ludzi, którzy pragną coś znaczącego w życiu osiągnąć. To wszystko plus przyjemności, sława, używki, które u takiego Lamara Odoma osiągnęły poziom 99% by ostatecznie doprowadzić go do upadku. Dodajmy: upadku z wysokiego C. Zobaczcie jak wielki był to talent. 208 cm! Kolejny przepis na sukces daje nam na tacy reklama butów ze stajni Air Jordan, a wypowiada go sam Michael. Dobrze wiem, że nad fabułą tego spotu pracował cały sztab ludzi, a His Airness zapewne tylko otrzymał tekst do przeczytania, ale mimo to, gdy poranek jest ciężki, a dzień wydaje się nie do pokonania, puszczam sobie ten właśnie wytwór geniuszu myśli marketingowej. My pain was my motivation Może to moja wina. Może sprawiłem, że myślałeś, że wszystko przychodziło mi łatwo gdy, tak nie było. Może przekonałem Cię, że moje wsady zaczęły się na linii rzutów osobistych, a nie na siłowni. Może myślałeś, że każdy oddany przeze mnie rzut decydował o zwycięstwie, że moją grę oparłem o błysk, a nie o ogień. Może to moja wina, że nie widziałeś, że to porażki dawały mi siłę, a ból był moją motywacją. Myślałeś, że koszykówka to dar od Boga, a nie coś, nad czym pracowałem każdego dnia mojego życia. Może zniszczyłem grę, a może Ty szukasz wymówki. Znów jest to pewien schemat, powtarzany nam zresztą od dzieciństwa – pracuj ciężko, a dostaniesz. Bez pracy nie ma kołaczy, jaka praca taka płaca, na kaca najlepsze praca. Otóż nie, możesz urobić się po łokcie i nic nie osiągnąć, niestety tak to wygląda. Gdyby wszyscy słuchający kolejnych “coachów” uczniowie osiągali sukces, świat stałby się stracony dla przegranych. Dość jednak piosenek i reklam, czas na własną receptę sukcesów w NBA. Co zrobić, co zrobić z tym mistrzostwem? Pacers, Hornets, Thunder, Nets, Grizzlies, Jazz, Phoenix, Pelicans, Clippers, Nuggets, Magic, Wolves i w końcu Raptors. Od ognia, głodu i wojny zachowaj ich Panie. Racz dać im mistrzostwo i wieczne spoczywanie. Oto litania przegranych organizacji, nie jest ich mało, prawda? A przecież każdy menadżer, każdy gracz, właściciel, maskotka i masażysta pracują wspólnie w pocie czoła by osiągnąć sukces tożsamy z finałem NBA. Zostają na sali po godzinach, planują transfery, wymyślają nowe tańce i fikuśne masaże, a mimo to nic. Nic się nie zmienia. Lecz choćby przyszło tysiąc atletów i każdy zjadłby tysiąc kotletów, to nie udźwigną, taki to ciężar. Zastanówmy się w końcu nad skomponowaniem obiecanej recepty, skoro modły, jak widać, nie pomagają. Star power Uważam, że do NBA nie trafia się przez przypadek. Oczywiście, zdarzają się pomyłki, zawyżenie czyjego potencjału przez skautów, kłopoty psychiczne czy wypalenie zawodowe (Andrew Bynum, Charles Barkley). Każdy więc zawodnik prezentuje dość wysoki zestaw umiejętności czysto koszykarskich. Część z nich wręcz wybitny i to Ci gracze zostają gwiazdami ligi. Dopiero jednak boski pierwiastek, instynkt zabójcy i zdolności przywódcze tworzą Franchise Playera. Znów jednak nie ma tu pewności, że nawet tego kalibru człowiek zapewni Ci mistrzostwo. Kawhi Leonard wprowadził Toronto do finałów. LeBron, choć z pewnością jest książkowym wręcz przykładem Franchise Playera, nie dał Lakers nawet zasmakować playoffs. Małym drugiem: ten lek nie działa bez połączenia z dawkami innych gwiazd, wyrobników, weteranów i młodzieży. Defense/offense Atak przyciąga fanów, obrona wygrywa mistrzostwa mawiali, no cóż… to jak yin i yang, Jaś i Małgosia, Asterix i Obelix. Jedno bez drugiego nie istnieje, a kluczem jest balans i odpowiednie wykorzystanie zdolności graczy. Warriors słyną z ataku, a Wielkiego Wybuchu na Dinozaurach dokonali dziś dzięki obronie. Toronto przed bitwą z wojownikami wygrywało wszystkie batalie obroną właśnie, w ataku bazując jedynie na wielkich dłoniach Leonarda. Małym drukiem: Nie przedawkuj ani jednego ani drugiego. Za duża ilość obrony powoduje powstanie na czole wysypki układającej się w kształt niedźwiedzia Grizzly, z kolei przeszacowanie ataku skutkuje plamami Nuggetsa. Chemia Gdzie kucharek sześć, tam ponoć nie ma co jeść, a w NBA mamy pięciu koszykarzy w wyjściowym składzie i oczekujemy od nich przykładnej współpracy. Większość z nich na którymś etapie swojej kariery była liderami, we własnym mieście, na uczelni, a teraz musi podporządkować swoje ego dla dobra drużyny. Nastolatkowie powinni dogadać się z weteranami, “gangsterzy” z kujonami, a wszystkich ma wysłuchać trener. Relacje te dodatkowo obostrzone są przez gigantyczne pieniądze i obserwowane przez głodnych sensacji dziennikarzy, a za ich pośrednictwem kibiców. Będąc w szatniach NBA, gdzie stałem w tłumku dziennikarzy i nie były to wcale prywatne sytuacje, i tak czułem, która drużyna się lubi, a która ze sobą tylko pracuje. To po prostu widać. Małym drukiem: W celu wytworzenia dodatkowej chemii wybierzcie się na przejażdżkę bananem, łódką lub innym pojazdem wodnym. Dużo się śmiejcie, palcie cygara i wrzucajcie to na Instagram. Zdrowie Możesz dobrać idealny kolektyw, umiejętności graczy się uzupełniają, a po meczach ruszają razem na koktajl proteinowy. Gwiazdor wspiera wchodzących z ławki, a weterani dają przykład młodzieży. Wszyscy spotykają się razem na Święto Dziękczynienia i uczęszczają z żonami do teatrów. Gdybam, gdyby to nie było na niby, gdybam gdyby to nie było na niby… Nawet jeśli spełniłyby się wszystkie sny menadżerów (Celtics) a wkradłyby się kontuzje kluczowych dla rotacji koszykarzy, to mistrzowskie pierścienie powędrują na zdrowe palce przeciwników. Nie chodzi tu nawet o wykluczenie z rozgrywek zawodników uważanych za gwiazdy, ale o stratę tak zwanych “glue guys” czy kilku istotnych “zadaniowców”. Przypomnijmy sobie jak grali Warriors pozbawieni Greena w finałach 2016. W tym roku również rotacja mistrzów nie wygląda zbyt wesoło, a problemem nie są kopnięcia w krocze przeciwników, ale kontuzje właśnie. Małym drukiem: Pij mleko, badaj się profilaktycznie i przede wszystkim – jedz czosnek. Motywacja Potrafili znaleźć ją w sobie gracze z Gdyni, którzy odrobili 18 punktów straty z pierwszego meczu i wygrali przed własną publicznością ze Stelmetem Zielona Góra 105 do 80, zapewniając swojemu miastu trzecie miejsce w lidze. Niełatwo szukać motywacji gdy przegrywasz mecz za meczem, nie jest to też prosta sztuka gdy od lat utrzymujesz się na szczycie. Golden State walczą o mityczny Three-peat, a Raptors… właściwie o wszystko – renomę, kontrakt Kawhi i związaną z nim przyszłość organizacji. Małym drukiem: Puść sobie reklamę “Maybe” Jordana za każdym razem gdy nie chce Ci się wyjść na trening. Umiejętności – u mnie jest dość ich, jak zwykli mawiać panowie z Trzeciego Wymiaru, dodając wersety o jedzeniu i gnieceniu kości. Moi drodzy – to są finały NBA. Cała historia bieżącego sezonu skumulowana na, mam nadzieję, przestrzeni siedmiu znakomitych spotkań. Umiejętności jest tu dość, nadszedł czas oglądania i zarwanych nocy. Małym drukiem: Kawa, przekąski, prezent dla żony, ciemne okulary w pracy, kawa, cola. Niezdrowa dieta doda Ci sił w walce z sennością. [Grzesiek S]
Photoblog w budowie ;)Impuls. To przede wszystkim kierowalo mna do zalozenia tego wszystko co na nim pisalam bylo tajemnica, sekretem o ktorym nikt nie wystarczylo zeby jedna osoba mnie znalazla i dodala do znajomych zeby wszyscy poznali moje zycie..Potrafilam to przelknac, bo to w koncu znajomi, choc musialam sie juz powstrzymywac przed zwierzaniem kazdym razie ostatnio photobloga zalozyla osoba ktorej nienawidze ze wszystkich sil na ziemi, i kiedy widzepasztetowy ryj, tej szmaty, to noz mi sie w kieszeni otwiera.. Oficjalnie nic ja nie obchodze ale moje notki czyta po czymplotkuje na moj temat. Bo dziwnym trafem nagle wszyscy wszystko wiedza, co wiecej opisuja to moimi slowami.. Porazka..To chyba tyle jak na otwarcie ;)To są moje wolne myśliWiesz? Dla tych,którzy dziś tu przyszliChcesz? Jeśli nie to nic nie róbto Twoje życie, Twoja kartka papieru..
Część 4 ( oczami Logana ) Obudziłem się o 6 , nawyk wczesnego wstawania pozostał . Nie mogę uwierzyć że jestem w , mogę tu iść na studia , potem znajdę sobie jakąś pracę , dziewczynę która stanie się moją narzeczoną , a póżniej żoną , będziemy mieli gromadkę małych dzieciaczków . Nie wiem dlaczego tak o tym myślę , może już jestem gotowy ? W każdym razie nie na zostanie ojcem , od tej akcji z ciążą Kristin obraża mnie na różne sposoby , … no … mówiła że mnie nie lubi . Może powinienem oddać pięknym za nadobne ? Tak , to jest właściwe rozwiązanie ,, jak Kuba Bogu ,tak Bóg Kubie ‘’ .Usłyszałem hałasy dobiegające z łazienki , tak … miałem łazienkę w pokoju . Postanowiłem to sprawdzić , wziąłem gitarę i powoli uchyliłem drzwi łazienki , zauważyłem jakiegoś faceta …. Pewnie jakiś pedał , chcący mnie wykorzystać , pomyślałem . Z krzykiem ruszyłem w jego stronę , zacząłem okładać go po głowie gitarą . - PRZESTAŃ ….. TO JA KENDALL !!!!!!!!!!!!!!!!!! – rzeczywiście , to był Kendall. - Co ty tu robisz ?- spytałem. - To , że odleciały mi drzwi od kabiny prysznica ….. nie pytaj ! - przerwał zanim zdołałem co kol wiek powiedzieć - Więc postanowiłem , że załatwię poranne czynności w twojej łazience – uśmiechnął się. - Dobra , ale następnym razem mnie uprzedż , żeby nie było podobnej sytuacji – postawiłem gitarę na ziemi . - Czy to nie czasem moja gitara ? – spytał. - Yyyyy … Niee ! – wyjąkałem , miał rację to była jego własność . - Stary !!!! Rozwaliłeś mi gitarę ??!!!!! – złapał się za głowę. - Pffff …. Gdzie tam rozwalił ? Poskleja się , nawet nie jest uszkodzona – chwyciłem ją , gdy przejechałem palcami po strunach , gryf odpadł. – Wiesz , powinieneś kupić nową gitarę , ta się do niczego nie nadaje – pokiwałem głową i oddałem mu szczątki instrumentu. - Loguś ??? – powiedział słodko. - Co ? - Zacznij sobie strugać trumnę !!!!!!!!! – krzyknął ,a ja rzuciłem się do ucieczki . Gonił mnie po całej willi , budząc tym samym wszystkich jego mieszkańców . Skierowałem się do ogrodu , reszta pobiegła za nami. Przeskoczyłem krzak , pózniej biegłem slalonem , by ominąć posadzone tulipany , na koniec zgrabnie przeszedłem przez płot do drugiego ogrodu . Na szczęście nie zauważył tego , bo wpadł do basenu. - Logan ? –usłyszałem żeński głos , odwróciłem się , to była moja rudowłosa ukochana. - Ania , co ty tutaj robisz ? –zdziwiłem się. - To ja powinnam cię o to spytać , mieszkam tu – uśmiechnęła się - Aaaaa ….. Sorry !!! , bo wiesz Kendall chciał mnie wykorzystać w łazience , pózniej okazało się że chciał się tylko wykąpać bo zepsuł swoją kabinę prysznicową , ja go wtedy zaatakowałem jego gitarą , po której zostały tylko marne szczątki …. Teraz chce mnie zabić , a jego siostra mnie nienawidzi i też pewnie będzie w tym uczestniczyć , chociaż przez chwilę myśleliśmy że jest ze mną w ciąży , ale tylko żartowała ….. oczywiście nie że ja z nią ,, TO‘’robiłem , to wszystko przez tą staruszkę w samolocie - to było żałosne , po co ja się jej zwierzałem ? - Bardzo ciekawe – zaśmiała się – Jeśli masz dzisiaj czas to może wybralibyśmy się na kawę? – zaproponowała. - Bardzo chętnie – odpowiedziałem uradowany . Myślałem , że mnie uzna za jakiegoś podrywacza czy coś w tym stylu . - To o której ? – odgarnęła kosmyk włosów . - LOGAN !!!!! KICI KICI …… GDZIE JESTEŚ ??? - usłyszeliśmy wołania Kendalla. - Pomożesz mi ? – zapytałem . - Jasne .. chodż – wszlismy do środka . Okazało się , że to dom jej starszego brata Nathana , przyjechała do by znaleźć lepszą pracę . Dała mi ubrania Nathana , ponieważ miałem na sobie tylko dresy i podkoszulek . Po godzinie wyszliśmy na tą kawę . Rozmawiało nam się bardzo miło , okazało się , że jej rodzice i państwo Schmidt są dobrymi znajomymi i Kristin ma za zadanie pomóc jej zostać modelką . Gdy wyszliśmy z kawiarenki napadło na nas stado dziennikarzy . - Czy zdradzasz Kristin Schmidt ? .. Od kiedy jesteście razem i jak długo potrwa wasz związek ? Podobno zdradzałeś ją już wcześniej z jej bratem… Jesteś biseksualny ? ….. Co będzie z waszym dzieckiem ? …. Znacie już płeć? – przekrzykiwał jeden drugiego . Nic nie odpowiedziałem , to jest chore , o co im w ogóle chodzi ? Z trudem przedarliśmy się do taksówki . Po 15 minutach byliśmy powrotem , pod willą państwa Schmidt też roiło się od paparazzi . Poszliśmy za dom Anny , przeszedłem przez płot na posesję Schmidtów . - Ja naprawdę nie wiem o co im chodzi - chciałem jej to wszystko wytłumaczyć , przez nich mogła pomyśleć , że uganiam się za chłopakami i dziewczynami , a co najgorsza to że mógłbym chodzić z Kris . - Wiem że to stek kłamstw – uśmiechnęła się smutno. - Naprawdę ?- niedowierzałem we własne szczęście. -Tak , może wyjdziemy gdzieś razem ,tak abyśmy byli tylko my we dwoje ? – gdy to mówiła lekko się zarumieniła. - Z chęcią - uśmiechnąłem się. - To pa, pewnie musicie to wszystko teraz wyjaśnić - ruszyła w kierunku domu. -Do zobaczenia – odwróciła się i posłała mi ……. Całusa ? Taaaaak …… lubi mnie . Rozmarzyłem się na chwilę .Ale trzeba powrócić do rzeczywistości , zmierzyć się z tymi zakłamanymi świniami. Wszedłem do domu , od razu wszyscy do mnie podbiegli. - Gdzieś ty był ???!!!! ….. Dobra to już nie ważne , oni uważają że jesteśmy Bi – histeryzował Kendall. - A nie ? – zdziwiła się Abi , przez głowę przeleciała mi pewna myśl , może pójdę siedzieć , ale warto będzie . - Nie ma na to czasu !!!!! – wrzasnęła Kristin - Chodż – złapała mnie za rękę i zaprowadziła na zewnątrz do dziennikarzy. - Wiedziałaś , że on cię zdradza ? ….. Co będzie z waszym dzieckiem ? ….. Od kiedy masz romans z Kendallem ? ….Czy ta dziewczyna w kawiarence to twoja kolejna ,, dziewczyna na chwilę’’? – zadawali wciąż te same pytania. - CISZA !!!!!!!!!!!!! – wrzasnęła brunetka , a wszyscy jak jeden mąż umilkli – Po pierwsze Nie jestem w ciąży i nie wiem dlaczego o to pytacie , po Drugie on nie jest biseksualny i nie miał romansu z moim bratem …. - WOLĘ DZIWCZYNY !!!!!!!!!!!!!!! – Kendall wychylił głowę przez okno. - … I po trzecie i najważniejsze ….. NIE …. Powtarzam jeszcze raz , że NIE jesteśmy parą – dokończyła. - To dlaczego trzymacie się za ręce ? – wtrąciła jakaś dziennikarka , teraz się skapałem , że od momentu kiedy mnie tu zaprowadziła to ciągle trzymaliśmy się za ręce . - FUUUUUUUUUU !!!!!!!!!!!!!!!!!!!! – krzyknęliśmy oboje i odskoczyliśmy od siebie jak oparzeni. -Czyli nie jesteś w ciąży , on nie jest Bi , i nie jesteście razem ? - Tak !!!!!!!! Ileż już można ?? Jak już wszystko wiadomo do WON !!!!!!!!! – wrzasnęła po czym weszliśmy do środka. - Już wiem o co im chodziło – powiedział blondyn i podał nam laptopa , znalazł jakąś stronę plotkarską na której były zdjęcia z dnia kiedy musieliśmy się trzymać za ręce aby nie być zawieszonymi na dwa tygodnie , następne to była ta akcja w samolocie i wywiad ze stewardesą z którą rozmawiała Kristin.. - No to już wszystko wiadomo – usiadłem na kanapie. - Poczekaj …. Mówili coś o jakiejś dziewczynie z którą byłeś w kawiarence – dopytywała się brunetka. - Aaaaa tak….. to była Anna –odpowiedziałem. - Anna ? Nareszcie gdzieś ją zaprosiłeś – ucieszył się Kend. - No tak …. Ale to ona zaprosiła mnie – wyjaśniłem , o mało co nie zemdlał ze zdziwienia. - Czekaj …. Czy ona czasem nie mieszka obok ? – wtrąciła Kris. - Tak to ta …. Coś mówiła , że masz jej pomóc w zrobieniu kariery czy coś -Dzięki to już wszystko wiem – usadowiła się na fotelu. Przez resztę dnia oglądaliśmy TV , pani Schmidt ma jakąś delegacje i wyjechała na dwa tygodnie , więc cała chata wolna , już planuję z Kendallem jakąś imprezkę. O północy wszyscy poszli spać , ja jakoś nie mogłem . Wyszedłem na balkon i usiadłem na barierce . Zamyśliłem się , ale ktoś mi przerwał. - Ty też nie możesz zasnąć ? – pokiwałem głową na tak , odwróciłem się w stronę głosu , to była Anna siedziała na parapecie z jakieś 10 metrów dalej , od razu uśmiech wpełzł mi na twarz. - Dlaczego ? - Ale co ? - Dlaczego nie możesz zasnąć ? – zachichotała. - Nie mam pojęcia , a ty ? - Wciąż myślę o dzisiejszym dniu . - A co ? Był aż tak zły ? – speszyłem się , pewnie miała na myśli mnie. - Nie ….. raczej cudowny . - Dlaczego tak sądzisz? - Nie mam pojęcie – przedżeżiła mnie – Może dlatego , że moje marzenia się spełniają , że jesteś obok i możemy spokojnie porozmawiać - dostrzegłem że się rumieni. - Przedtem były jakieś przeszkody ? - Tak …… moje ,, przyjaciółki ‘’ – ostatnie słowo zaznaczyła cudzysłowem z palców - … mówiły , że nie jesteś wart mojej uwagi , a same się do ciebie mizdrzyły …….. zawsze gdy chciałam zamienić z tobą kilka słów zawsze mi przerywały i odciągały na bok – westchnęła. - Ale teraz ich tu niema i ……… - Zdecydowanie jest lepiej – przerwała . Rozmawialiśmy tak jeszcze z dwie godziny , później poszliśmy spać , może ona , ale ja ciągle myślami byłem przy niej . ................................................................................................................................... Przepraszam za błędy jeżeli jakieś się pojawiły . I jeszcze mała prośba ... jeżeli znacie jakieś fajne blogi to mi wysyłajcie linki .... strasznie mi się nudzi ostatni xd. Następny post będzie jakoś w niedzielę =)
Gdyby... Lyrics[Intro: Magik & Rahim]Od początku muszę tego słuchać?Ta, musiszDobra, niech tak będzie...Muszę tego słuchaćJa tego muszę słuchać![Przejście: Magik]Gdybam, gdyby to nie było na nibyGdybam, gdyby to nie było na nibyGdyby, gdyby to nie było na niby (A teraz!)[Zwrotka 1: Magik]Gdyby świat cały obrósł w niebieskie migdałyGdyby Magik był doskonałyGdyby podziały gdzieś się podziałyGdyby ryby głos też miałyKaktusy na dłoniach by wyrastałyGdyby po Ziemi stąpały ideałyBiały byłby czarny, a czarny białyIndywidualnie, na życzenie upałyWciąż smakowały te same specjałyMinerały każdej skały szlachetne jak kryształyA wszystkie kabały to tylko kawałyGdyby czyn był godny chwały[Zwrotka 2: Fokus]Gdyby Fokus nie był tak zarozumiałyGdyby wrony nie krakały, gdyby kozy nie skakałyGdyby tak psy nie gryzły, koty nie drapały, a komary nie wkurwiałyGdyby dyskojeby tak się nie rzucałyGdyby równiejsze z równymi równać chciałyGdyby nowe hip-hopowe kluby powstawałyGdyby foki w klubach tych dupami wywijałyA ekipy rymowały, a się nie napierdalałyGdyby składy tak, jak mówią reprezentowałyGdyby z pióra słowa dosłowne spływałyGdyby w GOP zwykłe deszcze padałyGdyby szyby i kominy mnie nie otaczałyA kraina Niby-NibyGdyby kromki spadały odwrotnieGdyby przerzutnie pociągały mnie okropnieGdyby rymy się składały wielokrotnieGdyby hip-hopowe głowy dostawały stopnieA stopnie wystawiane by nie były pochopnieGdyby u mnie na oknie stałyKwiaty paproci i niebieskie migdałyGdyby ich cechy się uzupełniały[Zwrotka 3: Rahim]Gdyby cudowne sny się sprawdzałyGdyby Rahim zbierał pochwałyGdyby problemy zmieniały się w banałyGdyby z wszystkich treści morały wypływałyGdyby partnerki partnerów swych kochałyGdyby oczy nie płakały, a usta się wciąż śmiałyGdyby powracały piękne chwile i trwałyGdyby lepsze czasy nastały (Aha)Gdyby kawki nie padały, gdyby pały nie ścigałyGdyby składy hip-hop grały, przy tym nie dawały chałyGdyby gazy nie wybuchały, a pożary nie wyniszczałyGdyby wody nie zalewały, kataklizmy nie istniałyGdyby bratnie dusze się wspierały i sobie ufałyGdyby rymy tylko na wolno powstawałyGdyby farby nie zaciekały i na murze nie matowiałyGdyby wielkie nominały każdą kieszeń oblężałyNa plakatach by widniały PFK inicjałyNo a konfesjonały, by innowierców pochłaniałyGdyby wszelkie bariery pozanikałyGdyby żadne serduszka nie pękałyGdyby kary winnych spotykałyGdyby każdy był wyrozumiały[Outro / Scratche / Cuty: DJ Bambus] x3Gdybym... Gdybym...No co gdybyś?Gdybym to...
Co Nowego? Nowe Teksty Nasze magiczne encanto, Disney [recenzja]Jak ocenił film Pawełek? Okładka miesiąca: lipiec 2022Chmielewski wybiera okładkę miesiąca King's Man: Pierwsza misja, DVD, Fiennes [recenzja]Jak film ocenił Pawełek? Księgi Magii, Gaiman, Bolton [recenzja]Jak ocenił komiks Słoński? Candyman, remake, rasizm, horror [recenzja]Jak film ocenił Pawełek? Zapowiedzi Lipiec Sierpień Wrzesień Reklama Reklama Nowe Plansze Słyszeliście, co zrobił Eddie Gein? Magiczna 7 #02: Przeciwko wszystkim Imperatyw Thanosa Nowe Imprezy Rumia Comic Con 2022 Miejsce: Rumia, Stacji Kultura, Starowiejska 2 Kiedy: 2022-09-10 MFKiG 2022 Miejsce: Łódź, Atlas Arena, Bandurskiego 7 Od: 2022-09-24 Do: 2022-09-25 Forum Alei Komiksu Sandman. Tom 6: Refleksje i przypowieści Deadpool #03: Weasel idzie do Piekła Dr Stone #17 Venom. Tom 2 Kaczogród. Carl Barks. Ogromna maszyna i inne historie z lat 1959–1960
gdybam gdyby to nie było na niby tekst